Depresyjne Ja

14/Dziennik 05.03.2021

Jest mi cholernie smutno. Moje wszystkie części zakątki psychiki jak i ciała owładnęła
całkowita smutność.
Od nowa jest zima, pomimo, że dwa dni temu była wiosna/lato.
Jestem przemęczona. Nie mam siły.
Brak słońca wywołuje płacz wewnętrzny.
Brak słońca wywołuje załamanie nerwowe.
Mam dni kobiece ale tylko same objawy somatyczne z tym związane. Jest jeszcze dodatkowo mentalnie słabiej.
Nie wiem co mam robić w takie dnie.
Nie chcę zawracać swoją smutnością innych.
Sesję mam w poniedziałek.
Gdyby była dzisiaj z ledwością mogłabym mówić.
Wyczerpanie level hard.
Nie wiem co tu mogę jeszcze dodać.
Bardzo smutno.

Walczymy razem ❤

Depresyjne Ja


13/Dziennik Czwartek 04.03.2021

Jak się dziś czuje ?

Smutno i spokojnie. Jak po burzy i walce.
Jak po deszczu i gradzie. Spokojne dojście do odrodzenia znów i znów i znów…. I znów w drodze do gradu, burzy, deszczu i odrodzenia.

A, kiedy przyjdzie mocniejszy grad, grom nie mam siły tak jak dziś. Po wczorajszym załamaniu psychicznym nie potrafię się bardziej skupić.
Wszystko w mojej psychice chodzi.
Wszystko ze wszystkim naraz.
Niemoc, chaos, niemoc, chaos i tak dalej i tak dalej.
Z tego wszystkiego nie miałam siły na pisanie bloga przez brak skupienia uwagi, a co najgorsza myśli.
Myśli krążą tu i tam, tam i tu.

Byłam na poczcie. Nie zauważywszy kartki z ostrzeżeniem, że tylko jedna osoba może wejść. Weszłam, pomimo, że wokół tej kartki były inne i się zlała. Na ,,całe szczęście” pani starsza była w środku obsługiwana i, gdy mnie zauważyła poinformowała tonem stanowczym, że jest informacja, że jedna osoba tylko może tu być i mnie wygoniła. Nie Pani z okienka ale pani starsza.
Wyszłam. Przede mną stał pan nic nie mówiąc, że idzie, również na pocztę.
Wszedł Pan ja stoję czekam wchodzi pan starszy i olewa kolejkę.
Niestety nie sieje zła jak ta pani starsza.
Nastała moja kolej. Weszłam byłyśmy we dwie spadła z półki książka. Półka była przypięta na ścianie dość wysoko.
O tyle to było dziwne stało się to kilkanaście sekund po wyjściu, tejże starszej pani.
Podniosłam i dałam książkę na miejsce.
Powiedziałam
– Po tej pani została zła energia.
Pani zza lady była przemiła. Zapytała.
– Dlaczego Pani się nie odezwała, że jest kolejka?
– Dlatego, że nie jestem taką osobą. Pewnie ciśnienie spada.
– Pewnie tak, takim paniom nerwy zaczynają się, wtedy kiedy ciśnienie spada. Odpowiedziała miłym tonem.
O dziwo to wszystko jest prawdą.
Pani była miła i zawsze jest miła.
Powiedziałam miłego dnia i energia się oczyściła.

Mam ochotę odłączyć się od ludzi. Od wzajemnego wsparcia. Bo pisanie SMS i tym podobne pomaga tylko na chwilę, a w domu nie mam zrozumienia. Co przytłacza.
Miałam nie pisać końcowego napisu Walczymy razem. Ale, być może ten napis powoduje, że walczycie, że chcecie. Więc dla Was jest, lecz dziś beze mnie.
Dziś nie należy zbytnio do mnie.
Ale jestem.

Walczymy razem ❤

Depresyjne Ja


12/Dziennik Środa 03.03.2021

Borykam się na codzień z różnymi zaburzeniami.
Walczę z lękami, nerwicą, depresją oraz traumami.
Chodząc do pracy często mylę przez to polecenia. Moja psychika jest w innym świecie. Tym zamglonym i ciężkim na otwarcie się na rzeczywistość.

W czasie terapii tych problemów nie mam.
Jestem w stanie się skupić i słuchać to co mówi do mnie Pani T.
Mogę pewnie zanurzyć się cała w swoją depresje i jednocześnie być w dobrym kontakcie porozumiewawczym i konwersacyjnym.
Nic nie szkodzi mi, wtedy na przeszkodzie.
Mój stan umysłu na terapii można porównać do efektu hipnozy. Sama siebie hipnotyzuję, poprzez to, że mogę być sobą, że mogę zrobić ciszę, że mogę gadać albo nie gadać.
Czasem kiedy następuje powoli cisza w danym temacie terapeutka stara się dopytywać. Nie robi tego nachalnie, a z wyczuciem.
Moja ,,Hipnotyzacja” polega na wejściu do swoich głębin myśleniowych do swojej psychiki tej bardzo starej i tej nowej i tej po środku i tej w międzyczasie oraz aktualnej.
Co sprawia, że mogę odpocząć od udawania, że nie muszę tego wszystkiego pilnować jak na codzień. Nie czuję, wtedy presji, przysłowiowej spiny, stresu, lęku, odrzucenia, straty.

Walczymy razem ❤

Depresyjne Ja


11/Dziennik Wtorek 02.03.2021

Dziś jest najzwyklejszy dzień. Wczoraj było bardzo ekskluzywnie.
Po terapi poczułam jak moja psychika stała się lżejsza. Brakowało mi tego od kilku dni.
Jeszcze nie ogarniam, dlaczego tak się dzieje ale ogarnę. Zazwyczaj po terapi nie mam lżejszej psychiki, a zmęczoną. Wczoraj była wypoczęta jak po wakacjach na Karaibach.
Pani T zadawała więcej pytań, niż zwykle. Może mi się tylko tak zdawało.
W pewnym momencie nastała cisza, a ja miałam poczucie dziwnej, bardzo silnej potrzeby, aby Pani T coś jeszcze powiedziała. To było dziwne, bo nigdy do tego pory nie potrzebowałam w czasie ciszy jej usłyszeć. Mówiłam w myślach, żeby coś powiedziała nawet powiem szczerze zabrzmiało to dla mnie natarczywie. Tak jakby ta potrzeba była potrzebna na już.
Na kolejnej sesji muszę jej o tym wspomnieć, choć nie chcę, by poczuła się w związku z tym nie swojo.

Starałam i staram się nie idealizować swojej Pani T, bo już się na tym spażyłam wielokrotnie, jeśli chodzi o innych ludzi.
Oceniam jej tylko pracę i jak człowieka, który wykonuje ten zawód. Tak jest bezpieczniej.
Idealizowanie i robienie z kogoś naszego autorytetu jest bardzo szkodliwe dla nas.
Opieramy się idealizowaniem tej osoby, a potem, jeśli zrobi coś złego żyjemy w złudzeniu, że ta osoba, przecież taka nie jest. Potem przychodzi bardzo duże rozczarowanie, a my sami cierpimy.

Co dziś czuję ?
Spokój, stagnację, tu i teraz, SŁOŃCE.


Walczymy razem ❤


Depresyjne Ja


10/Dziennik Poniedziałek 1.03.2021

I tak oto z miłym akcentem zaczyna się kolejny tydzień.
Dziś sesja dokładnie o 15.30.
Jakby dziwnie czuje satysfakcję, choć okryta tuzinem problemów 🙂 .

Moja Pani T jest charakterną i twardo stąpającą kobietą po ziemi. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam pomyślałam, Boże wygląda na to, że można jej zaufać i, że mogę wszystko jej o sobie powiedzieć. Mogę śmiało powiedzieć, że nie miałam nikogo kto znał by się na tej robocie.
Wcześniej przed terapią napisałam dziennik taki sam jak ten, lecz bardziej opierał się na upadaniu psychicznym i fizycznym, niż na walce, wtedy wszystko było cięższe.
Spytałam Panią T :
– Czy przynieść dziennik, bo pisałam, wtedy w nim wszystko i, że mogłabym go wydrukować i przynieść. ?
Pani T z chęcią chciała go dostać i z chęcią pewnie przeczytać.
Kilkustronnicowy dziennik poszedł w dobre ręce bez obaw o przykrą ocenę.

Pani T jest bardzo empatyczną osobą, która zna się na swoim zawodzie. Widzę to z roku na rok. Na samym początku było mi trudno zaufać po traumie po nieodpowiedniej pomocy w internecie. Nie mogę zapomnieć jak musiałam się jej zapytać cichym głosem czy :
– Będzie to głupio brzmiało, bo Pani jest terapeutą ale muszę zapytać czy Pani nim faktycznie jest.
Wiecie co ??!! Odpowiedziała na pytanie jakby kompletnie nie czuła się tym urażona.
Nie chciałam jej tym zranić, ani nic podobnego ale jej odpowiedź mnie utwierdziła w przekonaniu, że jest terapeutą.
Pani T odpowiedziała :
– Tak jestem psychologiem oraz psychoterapeutą. Większość osób nas pyta czy jesteśmy terapeutami dla ich własnego bezpieczeństwa i pewności. Jest to normalne.

Moja Pani T jest osobą, która wzbudza szacunek do wykonywania tego zawodu.
Po prostu jest osobą, która chce pomagać i jest to jej powołaniem.
U innych kobiet z tego ośrodka zauważyłam inne ich spostrzeżenie jako terapeutów i psychologa. Moja T wyróżnia się od nich wszystkim. Taktem, tym, że podchodzi do zawodu moralnie i etycznie.
Być może do reszty członków ośrodka mam mniejsze zaufanie, gdyż są to blondynki i do tego szczupłe, a ja do takich osób już zaufania nie mam…

W, każdym bądź razie dzisiaj poniedziałek 😉 .


Walczymy razem ❤

Depresyjne Ja

9/Dziennik Niedziela 28.02.2021

Dziś niedziela, a to znaczy, że jutro poniedziałek. A to znaczy, że jutro mam sesję z Panią T. Już nie mogę się doczekać. I już się martwię, że sesja trwa tylko godzinę i, aż tylko godzinę, która nieubłagalnie szybko mija.

Były sesje na, których jedna godzina trwała wieczność i chciałabym do nich wrócić. Teraz godzina trwa pół godziny ale naprawdę trwa zawsze tyle samo czyli jedną godzinę. Więcej nic. 😦 Tylko jedna godzina zrozumienia i odpoczynku od swojej psychiki. Tylko jedyna godzina, a w niej może dziać się naprawdę bardzo wiele rzeczy we mnie.

Absolutnie wyczekiwany dzień, sesja z Panią T wprawia mnie w błogi spokój i radość. Niestety po sesji jest ciężej. Zostaje sama z tym problemami, które były poruszane na terapii. To jest jeden jedyny minus. Brak wsparcia w walce ze swoimi problemami oprócz terapeuty, który wszystko wysłucha i wyjaśni w wielkim spokoju i w wielkiej empatii. Tak tego bardzo mi brakuje.

Te zmiennie nastroje są tak cholernie ciężkie, że czasem mam wrażenie, że jednak to jest coś innego jak depresja. Ale nie depresja to codziennie zmienne nastroje. Depresja to walka z własną głową. Depresja to smutek, żal, codzienny pogrzeb czegoś.

Walczymy razem ❤

Depresyjne Ja

8/Dziennik Sobota 27.02.2021

Dzisiaj było dobrze do teraz.
Mam ochotę usunąć wszystko co wiąże się ze mną w sieci. Mam dość ludzi o wysokim ego, którzy udają, że wiedzą wszystko, którzy myślą, że są fajni, którzy górują nad innymi. MAM DOŚĆ.
Na litość boską nigdy nie zrozumie takich ludzi.

Mam ochotę się schować, żeby nie być zależnym od nikogo i niczego.
Być nie zależnym od sieci społecznościowych, w których góruje tylko prostota ubrana wyższością, obłuda i egoizm. Nie mówię, że wszyscy tacy są ale mam dość wszystkiego przez takich ludzi.

Facebook to sieć społecznościowa polegająca na naszym śledzeniu. Nie ważne czy się zgadzamy czy nie i tak nas śledzi i podsłuchuje.
Mam dość ludzi i świata.

Mam dość tej cholernej presji pandemicznej.
Nośmy maski, które i tak nas nie ochronią przed żadną chorobą, wdychany w nich własny dwutlenek węgla nie sprzyja naszym zdrowym warunkom do dalszego życia.
Nośmy maski, bo tlen jest skażony. Boże.
Propaganda.
Maski muszą być tylko noszone te niebieskie nie kolorowe i ładne, bo jest to już zakazane.

Dla mojej głowy to już jest za dużo.
Dla osób z depresją jest to za dużo.
Nie mam siły na żadną ze swoich walk, a poddanie się zakazom wbrew swojej woli jest bardzo ciężkie dla psychiki.
Na, każdym kroku media nas straszą i sieją panikę zgonami ludzi na covid19.
Przetrważające ilości zgonów z samego początku narobiły mi potężnego chaosu.
Miałam tego DOŚĆ. Miałam dość codziennej dawki codziennych i nowych i coraz większych ilości ZGONÓW na całym świecie.
Usunęłam wszystkie te informacje moja psychika mogła jakoś się pozbierać.
Pozbierała się ale trochę, a tu od nowa wszystko od nowa strach, panika, zależność. Własne problemy.
Tego wszystkiego za dużo. Nie daje sobie z tym rady. Może będzie jeszcze dobrze na tym świecie?

Walczymy razem ❤





Depresyjne Ja


7/Dziennik Piątek 26.02.2021

Ciągła ochota na płacz. Od nowa walka.
Przed chwilą było wporządku można było zagadać, pogadać.
Łzy już dotykają prawie oczu ale, ale NiC.
Jak mówią pozytywni można żyć i cieszyć się do niemożliwości nieskończonej.
Trochę ta radość byłaby udawana.
Jednocześnie byłabym w radości i smutku. Czy to jest możliwe do wykonania ?
Radość i smutek są emocjonalną sprzecznością ale tylko MY potrafimy żyć w takiej sprzeczności. Czasem nie musimy udawać, bo coś nas rozśmieszy ale w środku zatrzymany cały czas jest wylew łez. Nie, nie z radości ze smutku i nierównej walki.

Pani T cały czas walczy u mnie z tym, żeby prowadzić mój tor myśleniowy na to, że nie jestem taka jak inni mnie chcą widzieć, bądź nie jestem taka jaką widzę siebie przez pryzmat innych osób.
Pozwala to na poczucie dystansu do tego jak myśli moja psychika.
A moja psychika myśli zupełnie inaczej mianowicie agresywnie i autodestrukcyjnie dla mojej osobowości.
Walka z tak wieloma sprzecznościami jest ciężka. Ciężka o tyle, że mam trzy bliskie osoby nie, nie są rodziną, z którymi mogę porozmawiać o problemach o chaosach ale szczerze mówiąc nie chce im zawracać głowy moimi chorymi problemami.
Kiedy już nie wytrzymuje to pisze, bo czuję, że już się w tym wszystkim zaczynam gubić od nowa. A takie gubienie się nie działa dobrze.

Depresja nie pozwala mi ukończyć moich celów. Dość dużo już zostało odłożonych.
Z braku sił, przez traumy, zmienne stany emocjonalne.
Nie chciałabym, aby zabrakło mi sił do pisania bloga. Bo powiem Wam szczerze.
Pisanie osobistego dziennika wymagało ode mnie pisania o trudnych rzeczach, które tu nie piszę, na wzgląd biorę moją prywatność.
Tutaj staram się opisywać swoje uczucia, to co faktycznie czuje i traktuje ten dziennik jako terapię emocjonalną.
Chcę wam dokładnie opisać w miarę możliwości co czuje osoba zmagająca się z depresją.
Kiedy nie mam sił na pisanie staram się, chociaż coś napisać, aby ten stan móc Wam, również opisać. Jest wtedy cholernie ciężko, bo nie ma się siły na myślenie.
A chce się po prostu schować przed całym światem. Chce się mieć ,,wolne”. Chce się poczuć niewidzialnym i niepotrzebnym dla nikogo.

Walczymy razem ❤

Depresyjne Ja

6/Dziennik Czwartek 25.02.2021

Po kilkudniowej wojnie z gulą w duszy i pragnienia wyryczenia tego całego chaosu i nie poradzenia sobie ze wszystkim nastał dzień ciszy.
Nie mam siły ani ochoty na użytkowanie telefonu jak zazwyczaj. Grałam w gry, aby zagłuszyć, choć trochę swoją psychikę i od niej odpocząć dzisiaj nie grałam w nic do tej pory, a jest 13.32.

Ogarnęło mnie przemęczenie psychiczne.
Z codzienną walką emocjonalną.
Dzisiaj miałam jeszcze bardzo cudowny sen. Po czym poranek i dzień po nim był męczący ale ważne, że jest słońce ☀️☀️☀️.
Dodaje ono motywacji i pozytywny przypływ myśli w ciemnym tunelu.

Co mi się śniło ? Bardzo, bardzo dużo rzeczy. Jeden sen pamiętam do teraz.
Był okropnie wykańczający emocjonalnie.
Pamiętam z niego dwie sceny.

Trafiliśmy, bo było nas więcej do miejsca budynku, gdzie było pusto nie wiem czego dotyczył ten budynek ale były ławki i stoły oraz ściana złożona z dużych okien.
Nie było nikogo do momentu, gdy zjawiły się dwie osoby kobiety ok 40/50lat.
Były charakterne, cyniczne. Od razu było można zauważyć u nich wyższe siły nad ludźmi. Ich twarze były obrzydłe, pomimo, że przypominały z wyglądu kobiety, bo to były odziwo kobiety.
Czuliśmy się źle. Nie swojo.
Zaprosili nas do dużego stołu, którego po obu bokach były rozstawione dla nas krzesła. Na stole były rzeczy takie jak zeszyty dla, każdego z nas i jakieś chyba podręczniki.
Po paru chwilach zjawiły się od nowa przyprowadzając ze sobą dwie młode  kobiety. Pamiętam, że jedna z nich była blondynką.
Okropna, przerażająca scena.
Jedna pilnowała tej blondynki, a po chwili dała mi jej wisiorek, bo widziała, że bardzo się boje i chciała jeszcze bardziej mnie poniżyć strachem. Podeszła do niej wyciągnęła mały sztylet i wbija go w jej twarz tak, jeśli dobrze pamiętam, że  wyleciało jej oko na podłogę. Druga zaś z drugą kobietą stały obok. Druga kobieta postanowiła, że jej zakładniczka pocierpi dłużej, a co tam.
Wyciągnęła swój mały sztylet, skierowała do jej twarzy i skierowała go na przeciw oka.
Wyciągnęła jej siłą oko sztyletem, a potem dla jej zabawy i lepszego samopoczucia rozkrajała sobie to oko na pół w ręce, a z oka leciały litry krwi.

Tak naprawdę po takim śnie dzień jest lżejszy i przyjemny.
Bzdury stłumione wszystko i na nic nie ma się siły.
Miałam zrezygnować z pisania dzisiaj dziennika, bo ochota oderwania się dzisiaj od ludzi dałaby mi większy odpoczynek i spokój czyli większą regenerację.

W pracy same problemy, w mojej głowie same problemy idzie zwariować. Wiadomo, że w pracy problemy są codziennie te same.
Doprawdy idzie zwariować z problemami innych ludzi, a ze swoimi to już całkiem.
Dzisiaj odkryłam co mnie męczy w tej pracy.
Dlaczego po niej nie mam na nic siły.

Sesja z Terapeutką nazwę ją Panią T.
Jest w poniedziałek. Strasznie ją wyczekiwałam, a dziś myślę, że raz na tydzień jest dobrze. Jutro może mi się to odmienić. Bo tak jest w depresji i przy zmiennych stanach emocjonalnych.
Mimo wszystko cieszę się, że jest Pani T w moim życiu. Nie wiem jak ona to robi ale kiedy do niej idę na sesję mogę odpocząć od swojej głowy oraz zrozumieć wiele rzeczy przez to, ze mnie naprowadza na dobry tor myśleniowy.

Walczymy razem ❤

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij